niedziela, 19 października 2014

Rozdział 1

-Alice śniadanie ! - zawołała Esme gdy schodziłam po schodach.
-Już idę.- weszłam do kuchni nieco ospała i zajęłam miejsce przy stole, na którym leżały tosty i szklanka soku pomarańczowego.
-Jak się spało? - zapytała Esme.
-Dobrze. - odpowiedziałam z tostem w ustach. - A tobie?
-Też dobrze, mam dzisiaj dużo roboty. Twój ojciec dzwonił i powiedział, że przyjedzie pojutrze bo ma jakąś sprawę do załatwienia.
-Pomóc ci w czymś?
-Nie trzeba, poradzę sobie. - posłała mi swój pełen radości uśmiech.- A teraz zmykaj bo spóźnisz się ma autobus.
-Dobrze, dobrze. Dziękuję za śniadanie, do zobaczenia ! - żuciłam wstając z krzesła i wyszłam na korytarz.
-Trzmaj się skarbie !- Krzyknęła za mną gdy wychodziłam.
Na dworze było zimno, w końcu była zima. W Londynie o tej porze roku jest nijako. Niby  jest zimno ale nie ma ślady śniegu. W sumie to nawet dobrze. Szybkim krokiem udałam się na przystanek autobusowy, do którego miałam jakieś 5 minut drogi. Gdy już dotarłam na miejsce on już tam czekał jak zwykle. Obdarzył mnie przelotnym spojrzeniem gdy usiadłam jak najdalej od niego. Boże jak ja go nie lubię, Myśli, że jest lepszy od innych. Gdy akurat wyciągałam słuchawki z kieszeni przyjechał autobus. Usiadłam na swoim stałym miejscu i wsłuchałam się w tekst ulubionej piosenki. Droga do uczelni nie była zbyt długa. Gdy wysiadłam Aby już czekała na mnie przed wejściem. Tak naprawdę tylko ja tu lubiłam. Była jedyną normalną osobą, w tym gównianym towarzystwie. Nie szpanowała, nie wywyższała się i lansowała. Trzymała się z boku, tak jak ja, dlatego ją lubiłam. Przywitałam ja uściskiem po czym weszłyśmy do budynku. Na korytarzu roiło się od pustych tapeciar i pozerów. Poszłyśmy w kierunku naszej klasy i czekałyśmy na dzwonek plotkując.
-I jak ci się układa z Evanem? -zapytałam ciekawa odpowiedzi.
-Całkiem dobrze. Wczoraj zabrał mnie na romantyczną kolację co tej nowej restauracji. Było cudownie. On jest taki wspaniały!
-Jej. Słodziaki. - powiedziałam podekscytowana.
-Może chciałabyś gdzieś wyskoczyć dzisiaj z nami?
-Nie, dzięki. Dziwnie się będę czuła w waszym towarzystwie. Nie obraź się ale... no wiesz o co mi chodzi.- odpowiedziałam nieco zmieszana.
-Wiem, wiem, Rozumiem.- odpowiedziała uspokajając mnie.
I właśnie w tym momencie zadzwonił dzwonek oznaczający rozpoczęcie zajęć. Udałyśmy się do klasy i zajęłyśmy swoje miejsca. Pani Collin w tym samym momencie podeszła do tablicy i zapisała coś ma tablicy.
-Dzisiejszy temat zajęć to wzajemny szacunek dla drugiego człowieka. - oznajmiła podchodząc do swojego biurka.
-Po zajęciach przydzielę was parami i wykonacie projekt z tematem dzisiejszych zajęć na zaliczenie tego semestru.- powiedziała pani Collin i w tym momencie do sali wpadł Harry.
-Harry Styles! Czym możesz usprawiedliwić swoje spóźnienie ?
-Przepraszam pani Collin po prostu pomyliłem numer sali, w której mamy dzisiaj lekcję. - usprawiedliwiał się Styles.
-No dobrze, usiądź już. - Oznajmiła po czym wskazała mu miejsce obok mnie. Czy ona sobie robi jaja ? Przecież doskonale wie, że ja i Harry nie przepadamy za sobą. Ba, nie przepadamy to za mało powiedziane. Styles zmierzył niepewnym krokiem w moim kierunku. spojrzał się na mnie i Aby po czym usiadł na swoim miejscu.
Reszta lekcji przebiegła w napięciu przez nieprzyjemne wymiany spojrzeń pomiędzy mną a Harrym. Nadeszła chwila aby pani Collin przydzieliła nas w pary.
-Mam nadzieję, że będziemy razem w parze.- powiedziała Aby.
-Ja też mam taką nadzieję.- powiedziałam podekscytowana.
Spojrzałam się na Harrego, który cały czas się na mnie gapił i wysłałam mu ostrzegawcze spojrzenie po czym się odwróciłam.
-Aby !- powiedziała pani Collin- ty będziesz z Niallem.
-Szlak !- szepnęła do mnie zawiedziona Aby. Czyli jednak nie będziemy razem.
-Coś nie tak? - zapytała pani Collin.
-Nie, wszystko w porządku. - odpowiedziała zawstydzona Aby.
-Scot ty będziesz z Rose, a ty Alice... ty będziesz z.. Harrym! Tak, tak będzie dobrze.
-Co? Czemu?  Nie! Nie może mi tego pani zrobić ! - Wywrzeszczał rozwścieczony Harry.
Dlaczego ona do jasnej cholery to zrobiła! Przecież doskonale wie, że go nienawidzę! Sama go nie lubiła, był rozpieszczonym dupkiem.
-Ależ mogę. - odparła pani Collin - I zrobię to.
 ________________________________________________________________

Kolejny rozdział pojawi się niebawem gdy znajdę chwilę aby przysiąść i coś wymyślić. Mam nadzieję, że spodoba wam się mój fanfiction. Zachęcam do komentowania :)

Główni bohaterzy

Alice







 Alice ma 19 lat i uczęszcza na studia. Jest szarą myszką. Zawsze trzyma się z boku i nigdy się nie wychyla. Wiele przeszła w życiu. Jej najlepszą przyjaciółką jest Aby. Nienawidzi ludzi, którzy się wywyższają i myślą, że są lepsi od innych. Jej ojciec jest właścicielem wielkiej firmy. Mama Alice powiesiła się gdy ona miała 10 lat. Jej taty nigdy nie ma w domu przez co Alice dorastała sama. Mieszka w wielkim domu wraz z gosposią.


Harry



Harry ma 21 lat i chodzi do tej samej klasy co Alice. Należy do najpopularniejszej grupy osób w szkole. Jest sarkastycznym dupkiem próbując   ukryć to, że sobie nie radzi w życiu. Gdy miał 12 lat jego ojca zamknęli do więzienia za znęcanie się nad nim i jego matką. Po tym zdarzeniu jego mama wyjechała do innego kraju, a Harry zamieszkał z babcią.


Aby



Ma 19 lat i jet najlepszą przyjaciółką Alice. Ma chłopaka Evana.